Telewizyjne odchudzanie

Co masz do stracenia? (oryginalny tytuł Biggest Loser) to format telewizyjny, który był emitowany w Stanach Zjednoczonych, Australii, Wielkiej Brytanii, RPA, Holandii, Brazylii, Indiach, Izraelu oraz Meksyku. W Polsce program ten pojawił się po raz pierwszy w ramówce TV Puls. Jedenaście 60-minutowych odcinków wyemitowano w każdy czwartek o godzinie 21:30 przez trzy miesiące 2008 roku.

W programie uczestniczyło dwanaście otyłych osób, które odważyły się stanąć przed kamerą, aby zrzucić zbędne kilogramy. Siedem kobiet i pięciu mężczyzn, ważących w sumie 1,5 tony, poddało się rygorystycznym dietom i męczącym treningom, aby łącznie zgubić 600 kilogramów. Idea programu to sprawienie, aby uczestnicy schudli jak najwięcej.

Zawodnicy podzieleni zostali na dwie drużyny, których członkowie muszą ze sobą współpracować, by wygrywać w cotygodniowych konkurencjach. Co tydzień drużyna, która zrzuci w sumie mniej kilogramów, musi wyeliminować ze swego grona jedną osobę. Osoba, która pozostanie w programie do końca i straci najwięcej kilogramów wygrywa 100 tysięcy złotych. A wszystko to na tle malowniczej scenerii Kotliny Kłodzkiej, w hotelu oferującym w pełni wyposażoną profesjonalną siłownię, salę fitness oraz kompleks basenowo-rekreacyjny.

W trakcie emisji programu wielokrotnie podkreślano, że jego uczestnicy starają się schudnąć nie tylko dla lepszego wyglądu, ale także dla zdrowia. Program próbuje pełnić funkcję edukacyjną/wychowawczą. W założeniu ma nieść promocję zdrowego stylu życia. Jak można przeczytać na jednym z internetowych forum: Widzowie mogą obserwować zmagania uczestników, w drodze do wygrania z innymi zawodnikami oraz… samym sobą. Nagrodą są bowiem nie tylko pieniądze dla najbardziej wytrwałej osoby, ale także możliwość pokonania własnych słabości, którą program daje wszystkim uczestnikom.

Pieczę nad uczestnikami trzymają lekarze-specjaliści, dietetycy, trenerzy. Zaangażowanie do programu osób wyspecjalizowanych w zakresie odżywienia i treningu sportowego miało za zadanie zwiększyć autentyczność i prestiż programu oraz stworzyć wrażenie „pełnego profesjonalizmu”. Jak zapowiadali twórcy show, każdy widz będzie mógł zaczerpnąć z niego praktyczne informacje na temat zdrowego trybu życia i diety:

Zdecydowaliśmy się na tego typu program, nie tylko ze względu na bardzo wysokie wyniki oglądalności we wszystkich krajach gdzie był emitowany, ale także dlatego, że problem otyłości, którego dotyka, jest obecny także w Polsce. Mamy nadzieję, że oprócz rozrywki na wysokim światowym poziomie, dostarczymy naszym telewidzom także praktycznych informacji na temat odchudzania i zmobilizujemy społeczeństwo do walki z nadwagą. – tłumaczy dyrektor programowy Telewizji Puls Piotr Radziszewski.

Wartość dydaktyczna programu jest jednak niewielka – jego fundament i największą atrakcję stanowią emocje. które  to  skutecznie kształtują szczególny stosunek publiczności do omawianego tekstu (teoria gatunku Godzica). Istotą jest bowiem śledzenie, podglądanie (co według Freuda dostarcza nam niemałej przyjemności) czy zawodnicy wytrwają w postanowieniu zrzucenia kilogramów, czy też pokusy okażą się silniejsze. Tych jest niemało – każdy tydzień to jedna pokusa, np. zjedzenie kilkudziesięciu pączków daje szansę na wejście w posiadanie luksusowej biżuterii, ukrytej w jednym z nich. Aby jeszcze mocniej oddziaływać na emocjach widza, zawodnicy – wykonując różne zadania – muszą też eliminować się nawzajem. Na ekranie pojawia się więc to, co prosty widz kocha najbardziej: pot, krew i łzy. Między zawodnikami iskrzy – tworzą się przyjaźnie i sojusz, konflikty i zaciekła rywalizacja. A wszystko to ujęte zostało w charakterystyczną dla reality show formę – zbliżenia na zastygłe w emocjach twarze, przerywanie w najlepszych momentach, itp. Kamera wykorzystywana jest w taki sposób, aby jak najmocniej oddziaływać na emocje widza, stara się jednocześnie stwarzać pozory autentyczności.

Nie da się ukryć, iż rozrywkowość programu polega przede wszystkim na dostarczaniu widzom możliwości oglądania  ogromnego wysiłku (fizycznego i psychicznego), jaki uczestnicy podejmują, aby schudnąć. Ale nie tylko. O atrakcyjności widowiska decyduje także sposób, w jaki przedstawiane są historie poszczególnych uczestników – jest on silnie nacechowany emocjonalne.  To z kolei wpływa na  identyfikację widza z bohaterami. Życie uczestników ukazywane jest jako ciąg rozczarowań i porażek, których przyczyną jest oczywiście nadwaga – wystarczy rzucić okiem na umieszczony poniżej spot reklamowy programu zawierający lakoniczny acz w kontekście programu wystarczający portret uczestników.  Portret odnoszący się do emocji najintymniejszych, a jednak silnie strywializowany. Przedstawienie historii uczestników  reality show w sposób dalece zbanalizowany to jedna z cech tego gatunku wymienionych przez Godzica. W spocie reklamowym nie mogło oczywiście zabraknąć nachalnego głosu narratora i „nastrojowej” muzyki.

Polską wersję programu poprowadzi Małgorzata Ostrowska-Królikowska – aktorka, znana z najdłuższej polskiej opery mydlanej Klan. Praca przy programie mobilizuje prowadzącą do odchudzania się. Po urodzeniu dziecka znacznie przytyła i czas spędzony przy produkcji Co masz do stracenia? pozwala jej zrzucić zbędne kilogramy. Obserwacja zmagań uczestników ma być dla niej mobilizacją. Natomiast sama aktorka została poddana obserwacji portalów plotkarskich typu Pudelek.pl, które na bieżąco donosiły o jej postępach w walce z otyłością.

Program w Polsce przeszedł bez echa – oglądało go średnio 142 tysięcy osób, zapewniając stacji 1,05 % udziału w rynku. Inaczej z amerykańską wersją programu – The Biggest Loser od wielu lat jest hitem telewizji NBC. Trudno powiedzieć w jakim stopniu wynika to z różnicy między amerykańskim a polskim społeczeństwem w zakresie problemów z nadwagą. Z trzech statystycznych Amerykanów jeden ma normalną figurę, drugi – nadwagę, trzeci jest otyły. Daje to w sumie 200 mln ludzi ze zbyt dużym zasobem tłuszczu. Ponadto, wydaje się, że problem z nadwagą jest dla Amerykanina mniej wstydliwy niż dla Polaka. Kto był w USA, ten wie, jak bardzo społeczeństwo to jest tolerancyjne dla osób przy kości. Wszystko w Ameryce jest monstrualne. Nawet krzesła w kinie.

Tytuł amerykańskiej wersji programu sugeruje jednak co innego – The Biggest Loser jest dużo mniej neutralne niż polskie Co masz do stracenia?, ujawnia też ciekawy paradoks. Z jednej strony tłuste jest złe, wstydliwe. Z drugiej jednak – tłuste jest powszechne, trzeba je zaakceptować, pokochać.  More to love to przykład reality show stojącego w opozycji do The Biggest Loser. Tam z nadwagą nie próbuje się walczyć – dwanaście Amerykanek w wersji XXL walczy o względy przystojnego, również nieco pulchnego mężczyzny. Program ogląda 9 milionów widzów. Amerykańska telewizja miota się od apoteozy do odrazy.

Człowieku, zrzuciłeś z pleców całego mnie!, wykrzyknął niegdyś Jay Leno (jeden z najpopularniejszych amerykańskich gospodarzy talk show) w rozmowie z dziewiętnastoletnim Danielem Wrightem, najcięższym uczestnikiem w historii programu (przy wzroście 177 ważył 206 kilogramów). Po występie w The Biggest Loser zrzucił 100 kilo i nadal chudnie. Rozpoczął studia w akademii teologicznej – pragnie zostać pastorem, gdyż, jak twierdzi, to wiara uratowała go od życiowej klęski. Historia iście amerykańska.

Biggest Loser Journey - Metamorfoza Daniela Wrighta

Biggest Loser Journey - Metamorfoza Daniela Wrighta.

Nie można zatem odmówić programowi  atrakcyjności i skuteczności – zarówno w jego amerykańskiej, jak i w polskiej edycji zdecydowana większość uczestników wykonała podstawowe zadanie – schudła… a także pojawiła się w telewizji (co w oczach  przeciętnego widza stanowi nie lada wyróżnienie), być może wyleczyła kompleksy. Niektórzy z nich zdobyli popularność. Przy tym show wciąż notuje stosunkowo wysoki stopień oglądalności. Przyjemne z pożytecznym. Czy program zatem (przynajmniej w wersji amerykańskiej) powinien stanowić wzór dla  formuły reality show? Skuteczność tego formatu nie słabnie z biegiem lat.

27 letnia Ashley Johnston, zwyciężczyni 9 edycji amerykańskiej wersji programu.

Reklamy

Wojewódzki alla Mittell

Pierwszą wskazówką, jaką John Mittell w tekście „A Cultural Approach to Television Genre Theory” daje analitykom programów telewizyjnych, jest to, że analiza gatunkowa powinna uwzględniać specyfikę medium. Wiele elementów danego programu wygląda tak, a nie inaczej, gdyż realizatorzy uwzględniają cechy telewizji, praktykę odbioru, rodzaj odbiorcy czy narzucone przez stację wtrącenia, przerywniki, nakładki. Również w programie talk-show „Kuba Wojewódzki”, nadawanym przez stację TVN we wtorki o godz. 22.30, zauważamy takie składniki narracji, które pojawiły się w wyniku uwzględnienia i wykorzystania powyższych elementów.

a)      Uwzględnienie specyficzności odbioru. Realizatorzy „Kuby Wojewódzkiego” zdają sobie sprawę z tego, że do widza telewizyjnego trzeba wyjść z ofertą, złapać i podtrzymać uwagę, gdy przypadkowo włączy kanał TVN. Dlatego też cała narracja jest prowadzona tak, jakby program był na żywo. Oczywistym jest, że odcinek został nakręcony, zmontowany i ewentualnie ocenzurowany o wiele wcześniej. Jednakże poprzez zabiegi, takie jak podkreślanie, że program jest realizowany w czasie transmisji („Witamy, mamy wtorek, 22 sierpnia…”), kompletnie ulegamy złudzeniu, że program jest transmitowany live. Dzięki temu, gdy prowadzący zwraca się bezpośrednio do telewidzów („Dzwońcie”, „Licytujcie”, „A teraz, specjalnie dla Was”), odebrane jest to jak realna próba nawiązania kontaktu. Automatycznie wydaje się nam, jakby Kuba mówił tylko do nas, jakby wszedł do naszych domów.

Przyciąganie uwagi widza odbywa się również dzięki zabiegom technicznym, takim jak

żywy montaż i wyraziste, animowane przerywniki. Dodatkowo sam Wojewódzki zachowuje się nadzwyczaj głośno i ekspresyjnie, a żarty i dobitniejsze zdania są podkreślane przez perkusję, co jeszcze mocniej przyciąga uwagę zmysłów.

b)      Uwzględnienie ramówki. Kolejnym przykładem na uwzględnienie specyfiki medium jest to, że twórcy omawianego talk-show wiedzą w jakiej godzinie program jest transmitowany, znają zasady i wiedzą co można o tej nocnej porze pokazać, powiedzieć. Dlatego treści obfitują w niecenzuralne słowa, intymne bądź kontrowersyjne tematy. Można się zastanowić nad tym, czy to, że program zawiera takie treści nie zaważyło nad decyzją o umieszczenia go w ramówce o wieczorowej porze. To jednak nie zmieni faktu, że realizatorzy mogą to jeszcze bardziej wykorzystywać i dodawać pikanterii programowi przez niecenzuralne treści. (przykład)

c)       Uwzględnienie specyfiki produkcji. Bardzo często zdarza się, że Kuba Wojewódzki stosuje autoironię i żartuje z tego, że pewne fragmenty rozmów, które mu się nie spodobają, może wyciąć w post-produkcji. Czasem nawet wprowadza gości w błąd, mówiąc, że teraz będzie chwila na rozmowę, która nie zostanie pokazywana w telewizji. Ciekawe jest czy owi goście, rzeczywiście dają się na to nabrać, czy są świadomi, że żadna ciekawa wypowiedź nie zostanie wycięta.

d)      Uwzględnienie marketingowej funkcji telewizji. Uwzględnienie przez twórców tego, że ich program zostanie przerwany przez reklamy, sprawia, że pojawiają się specyficzne elementy w warstwie narracyjnej, tj. zaproszenie na część dalszą i zapowiedź tego, co po przerwie. Może to wystąpić w dwojaki sposób: Kuba Wojewódzki wstrzyma dyskusję i zapowie przerwę lub nagle program zostanie przerwany przez wstawkę z migawkami z dalszej części programu, komentowanej przez spikera.

Jason Mittell, opisując pięć zasad kulturowej analizy gatunku, w 2 punkcie zwraca uwagę na problem negocjowania między specyfikacją i ogólnieniem w studiach nad gatunkiem. Autor wskazuje dwie drogi, jakimi można podążyć w analizie gatunkowej. Po pierwsze, można wyjść od gatunku i analizować jeden z jego elementów, np. aspekt historyczny, przedstawianie mniejszości czy punkt zwrotny w rozwoju gatunku. Drugim sposobem jest wybranie konkretnego przykładu i analizowanie, jak w jego przypadku działają określone procesy gatunkowe. W pierwszym przypadku przede wszystkim unikniemy zbytniego uogólnienia ponieważ ze złożonej struktury gatunku wybieramy określony czynnik, który poddajemy analizie. W drugim natomiast wybrany czynnik może służyć jako ważny punkt w dyskursie. Mittel podkreśla, iż żadnemu z wybranych tematów, aspektów czy czynników nie może zostać podporządkowana metodologia całych badań.

Program „Kuba Wojewódzki” zaliczany jest do gatunku talk show i można w nim wyróżnić następujące elementy charakterystyczne:

prowadzący – w przypadku talk show „Kuba Wojewódzki” prowadzący odgrywa  bardzo istotną rolę, gdyż jest to program autorski, sygnowany imieniem i nazwiskiem prowadzącego, w którym Kuba Wojewódzki odkrywa niekiedy ważniejszą rolę niż zaproszeni goście; jest to zarzut, który często pojawia się na wszelkich forach związanych z programem – niektórzy widzowie uważają, iż Wojewódzki wykorzystuje program do kreowania własnej osoby, natomiast zaproszeni goście stanowią jedynie środek do osiągnięcia tego celu. Poza tym postać Kuby Wojewódzki wyjątkowo mocno dzieli widownię na tych, którzy go kochają za inteligentne uwagi i ciętą ripostę i na tych, którzy go nienawidzą za język, jakim się posługuje oraz sposób bycia,

formuła– wydaje się, iż najważniejszy zamysł gatunku, jakim jest rozmowa prowadzącego z zaproszonymi gośćmi zostaje spełniona, jednak gdyby pokusić się o kategoryzację poruszanych tematów może pojawić się problem- jeśli myślimy np. „Rozmowy w toku” wiemy, iż Ewa Drzyzga rozmawia z zaproszonymi gośćmi  o różnych, często kontrowersyjnych tematach społecznych, jednak debata ta nie jest na wysokim poziomie, momentami przybiera formę rodzinnych kłótni bądź też dziwnych wyznań zaproszonych gości, którzy starają się zaistnieć w mediach. Kuba Wojewódzki zaprasza znane osoby ze świata mediów, muzyki, filmu czy teatru, jednak nigdy nie wiadomo, jaki będzie przebieg rozmowy. Czasami skupia się on na życiu prywatnym zaproszonych osób, innym razem dyskutuje nad sprawami bieżącymi, ale również spotkałam się z odczuciami, iż po obejrzanym odcinku nie wiadomo było właściwie, o czym była ta rozmowa. Zwłaszcza, że Wojewódzki bardzo często przerywa swoim rozmówcom, stara się ich sprowokować, czasami nawet ośmieszyć. Jedna kwestia jest tylko pewna, iż będzie kontrowersyjnie.

 -wygląd studio – typowe ustawienie kanap (skórzanych!) i stolika, które są charakterystycznymi elementami talk show, nawiązującymi do pokoju dziennego w każdym z mieszkań; głównym elementem dekoracji są powiększone zdjęcia Kuby Wojewódzkiego, które wskazują na główną rolę prowadzącego. W studiu znajduje się również DJ, który wtrąca motywy muzyczne. Czasami jest on pokazywany, jednak odgrywa on rolę mało znaczącą, jest rodzajem dodatku podobnie jak owa kanap czy stolik. Inną sprawą są hostessy, które przynoszą np. wodę dla zaproszonych gości albo inne rzeczy na życzenie Wojewódzkiego. Trudno było mi je przyporządkować do określonego punktu ponieważ nie wiem czy ich obecność rozważać w kategoriach ozdoby czy też znaleźć dla nich inną funkcję. Należy zaznaczyć, iż są to młode, atrakcyjne kobiety, zwykle seksownie ubrane, które przedstawiane są przez Wojewódzkiego z imienia. Często pojawia się pytanie do gościa, jak owa np. Kasia czy Małgosia mu się podoba. Momentami mam wrażenie, iż owe hostessy pełnią jedynie funkcję ozdobników, jak cała reszta scenografii i choć nie posądzałabym Wojewódzkiego o seksizm, mam czasami subiektywne odczucie, iż momentami jest on obecny,

-widownia – w studio znajduje się zaproszona widownia, do której zwraca się prowadzący, jednak nie jest ona pokazywana, ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy na koniec programu rozdawane są jakieś prezenty, jednak nie wiemy, kto się tam znajduje, w jakim jest przedziale wiekowym, czy przeważają kobiety czy mężczyźni; jeśli chodzi o widownię przed telewizorami ważną kwestią jest, iż program „Kuba Wojewódzki” początkowo był wyświetlany w niedzielę, natomiast obecnie emisja odbywa się we wtorek o 22.30. Transmisja po 22 daje możliwości bez jakichkolwiek konsekwencji, puszczanie treści niecenzuralnych, z których słynie program Wojewódzkiego – zwłaszcza tematów dotyczących seksu. W grupie odbiorców, do których kierowany jest program, są przede wszystkim młodzi ludzie – Wojewódzki posługuje się językiem „młodych ludzi”, często przeklina, a poza tym jego sposób bycia zdecydowanie przypada do gustu młodzieży. Wśród ludzi dorosłych opinie na jego temat są podzielone, o czym wspominałam już powyżej,

-zapraszani goście –  spektrum zapraszanych gości jest rozległe – są to osoby znane, aktorzy, aktorki, ludzie ze świata muzyki, mediów – obecność w programie postrzega się jako rodzaj wyróżnienia i aprobaty, choć w związku z zachowaniem Wojewódzkiego część zaproszonych osób nie chce pojawić się w programie.

Powyżej omówione aspekty są podstawowymi elementami składającymi się na talk show. Jak zaznaczał Mittell gatunek jest złożoną strukturą, dlatego omówienie poszczególnych czynników jest właściwie jedynie zaznaczeniem najważniejszych cech. Podobnie jak było to w przypadku tradycyjnych studiów nad gatunkiem, zamierzenie zawarcie wszystkich aspektów doprowadza do generalizacji. Z drugiej strony jednak  koncepcja skupienia się na jednym czynniku budzi moje wątpliwości ponieważ wydaje mi się, iż każdy z poszczególnych elementów, choć dający się wyróżnić, zawsze funkcjonuje w zależności z innymi. Gdybyśmy np. rozważali postać prowadzącego, czyli Kuby Wojewódzkiego, należałoby wspomnieć również o scenografii, która w tym przypadku przyczynia się do konstruowania jego osobowości medialnej. Jeśli przyjęlibyśmy natomiast za punkt wyjścia analizy formułę, musielibyśmy dużą jej część poświęcić prowadzącemu – Kubie Wojewódzkiemu ponieważ spełnia on najważniejszą rolę w programie.

Zatem negocjowanie w analizie nad gatunkiem między perspektywą ogólną a badaniem szczegółowym jest problematyczne, a w przypadku  programu „Kuba Wojewódzki” wydaje  mi się tym bardziej kłopotliwe. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż program ten moim zdaniem jest szczególnie złożoną „maszyną”, na którą nie składają się jedynie elementy charakterystyczne dla talk show, ale również silna kreacja samego prowadzącego, polityka stacji TVN balansująca między telewizją liberalną, a mimo wszystko wpisującą się w pewien schemat modelu konserwatywnego oraz rynku medialnego w Polsce, na którym wachlarz talk show jest mimo wszystko ograniczony. Płaszczyzny, które nawzajem się przenikają, trudno jest od siebie odseparować i rozważać odrębnie poszczególne przypadki, z drugiej strony analiza wszystkich płaszczyzn naraz wydaje się obecnie po prostu niemożliwa. Dlatego moim zdaniem należy przyjąć pewien margines, dla tych wszystkich elementów, które będziemy zmuszeni pominąć, przyjmując perspektywę szczegółową.

Talk show jest gatunkiem telewizyjnym polegającym na prezentowaniu przeprowadzanych przez prezentera rozmowach z zaproszonymi gośćmi. Prowadzący powinien być postacią ciekawszą, niż przeciętny dziennikarz w roli prezentera, a goście winni być osobami znanymi publicznie (chociaż w niektórych programach zapraszani są ludzie cechujący się raczej niezwykłością). Prowadzone w studiu rozmowy dotyczą jednego tematu, lub zbioru tematów dobranych ze względu na gości albo preferencji prowadzącego.

Ten rodzaj programu był nadawany przez telewizję już od jej początków. Pierwszy talk show był nadawany w USA, prowadził go Joe Franklin, postać znana z radia i tv; w 1951 roku.

W Polsce jednym z pierwszych programów typu talk-show był nadawany przez TVP1 „Wieczór z Alicją” prowadzony przez Alicję Resich-Modlińską. (Oficjalna strona TVP nazywa go pierwszym talk show w telewizji polskiej, na podstronie dotyczącej dziennikarki widnieje jednak inne zdanie: „W Telewizji Polskiej prowadziła „Wieczór z Alicją”, jeden z pierwszych programów typu talk-show, który zyskał fenomenalne wyniki oglądalności w TVP2.” Wikipedia twierdzi, iż program nadawała TVP1. Odnaleźć precyzyjne informacje dotyczące czasu nadwania programu w Internecie nie sposób. Dodać przy tym pragniemy, iż niniejsza część wpisu jest sporządzana w trybie awaryjnym ze względu na niesubordynację naszej koleżanki Joanny. Koledzy na jednym z blogów poskarżyli się na złośliwość rzeczy martwych, my skarżymy się na żywych). We wczesnych latach dziewięćdziesiątych talk-show w telewizji publicznej prowadził również Wojciech Jagielski.

Jason Mittel postuluje, aby historię gatunku badać przy pomocy genealogii dyskursywnej. Niewątpliwie wymaga to dosyć dobrej znajomości tekstów – w tym przypadku wcześniej istniejących programów talk show, jak te wymienione powyżej. Niewątpliwie możnaby wtedy zauważyć zmiany  dotyczące poruszanej tematyki, jak i sposobu realizacji. Ze względu na brak takowego obeznania (jak i wyżej wspomniany tryb awaryjny) nie możemy dokonać satysfakcjonującej analizy tego aspektu, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że dobór tematów zmienił się na bardziej odważne, a formuła programów stała się bardziej żywiołowa, a nawet krzykliwa. Spokojna i elegancka pani Resich-Modlińska nie przypominała pyskatego i młodzieżowo stylizowanego Kuby Wojewódzkiego. Zmiany w dyskursie telewizyjnym dotyczyły powagi, oficjalności oraz zwrotu w kierunku rozrywki.

Gatunki powinny być lokowane w ramach szerszego systemu hierarchii kulturowych oraz relacji władzy (patrz np. pojęcie kapitału kulturowego Pierre’a Bourdieu) – dyskursy (a zatem i gatunki) są produktem reżimów władzy.

Relacje wiedzy i władzy

Relacje władzy

(segment realizowany w trybie awaryjnym z tych samych powodów co dotyczący historii)

Talk show „Kuba Wojewódzki” ulokowany jest w ramach systemu hierarchii kulturowych. Jest on produkowany jako program rozrywkowy, nie sili się więc na pretendowanie do miana czegoś więcej, jednakże musi wpisywać się w pewne konwencje dotyczące smaku, aby zyskać oglądalność. Z tego powodu w programie nie może zagrać kapela disco-polo, które w hierarchii kulturowej uznawane jest za gatunek muzyki w złym guście. Zapraszane do programu zespoły mają status niezależnych, co wzmacnia ich pozycję u młodych odbiorców (komercja nie jest cool).

Wojewódzki popiera poglądy lewicowe, co również związane jest z targetem programu. Można również sformułować hipotezę, iż poglądy te są wyżej w kategorii smaku, niż uznawane za zaściankowe poglądy prawicowe, które charakteryzują raczej biedniejszych mieszkańców małych miejscowości. Na ile owa hipoteza jest słuszna, autor wpisu nie wie, ale uważa, że coś jest na rzeczy.

Ciekawy jest aspekt dotyczący wpisywania się programu w kategorie patriarchalne – dominację meżczyzn i heteroseksulany porządek. Z jednej strony hostessy u Wojewódzkiego to bardziej przedmioty niż ludzie (czyli jest to uprzedmiotowienie kobiet) a sam prowadzący przyjmuje wizerunek „kobieciarza” i szuka młodszych partnerek („moja żona jeszcze się nie urodziła a jej matka jest w podstawówce), ma też dominującą pozycję. Z drugiej zaprasza do swego programu takich gości jak Manuela Gretkowska, dosyć dobrze się z nimi dogadując, unika też założenia rodziny.

Podobnie jest w przypadku innych orientacji seksualnych – z jednej strony prowadzący jest „kobieciarzem” z drugiej na youtube można znaleźć film, na którym całuje się z mężczyzną, a do swego programu zaprasza również homoseksualne osoby. Zdarza mu się namiętnie witać z mężczyznami, chociaż robi to w tonie żartobliwym.

Jak pisze Jason Mittell, teoretyczna wizja gatunku telewizyjnego czesto nie jest zgodna z rzeczywistością, ponieważ praktyka społecznego odbioru określonego programu może być zupełnie różna od założeń badaczy wynikających z definicji.

Talk show, jak każdy gatunek telewizyjny zmieniał swoją formułę wciągu całej swej historii. Działo się tak również w polskiej telewizji. Można przypuszczać, iż taka formuła programu ma na celu pokazanie interesujących gości, że głównym tematem są rozmowy z nimi. W przypadku omawianego w niniejszym tekście programu „Kuba Wojewódzki” z założenia twórców, jak również z praktyk społecznych dotyczących odbioru wynika jasno, iż najważniejszą postacią jest prowadzący talk show.

Z tekstów, jak je nazwał John Fiske, „trzecich” zamieszczonych w internecie, jasno wynika, iż to Jakub Władysław Wojewódzki budzi największe emocje telewidzów. Nie bez powodu program nazwany został jego imieniem i nazwiskiem. Na oficjalnej stronie programu (http://kuba.plejada.pl/) można znaleźć wiele komentarzy widzów. Nie są one cenzurowane, jak to się często zdarza na oficjalnych stronach – akceptowane są wypowiedzi zarówno pozytywne, jak i bardzo negatywne. Istotą praktyk odbiorczych jest bowiem w owym przypadku zainteresowanie, fascynacja z powodu odrazy równie mocno przyciąga telewidzów do odbiornika, jak uwielbienie. Ważne, żeby odczucia były silne.

Istnieje wiele stron gromadzących fanów prowadzącego, na których pojawiają się również głosy krytyki ze strony przeciwników, np.:

– grupa na stronie fotka.pl http://www.fotka.pl/grupa/863392/Kuba_Kubus_Wojewodzki_/

– oficjalny fanpage w serwisie facebook https://www.facebook.com/pages/Kuba-Wojew%C3%B3dzki/29836597868#!/pages/Kuba-Wojew%C3%B3dzki/29836597868?sk=wall

– nieoficjalny dowód uwielbienia w tymże serwisie: https://www.facebook.com/pages/Kuba-Wojew%C3%B3dzki-na-prezydenta/173080699393820

– dwie grupy fanowskie w serwisie last.fm

– grupa w serwisie digart.pl http://www.digart.pl/grupy/1267/Kuba_Wojewodzki/forum/temat/10719/Kuba_Wojewodzki_.html

Wojewódzki jest również gwiazdą wszelkiej maści serwisów plotkarskich. Prowadzący jest opisany na Wikipedii i Nonsensopedii. Fragmenty programu są często wycinane i umieszczane w Internecie w charakterze filmików wideo, zwłaszcza w serwisie Youtube.

Odbiorcy wypowiadający się na temat Wojewódzkiego w Internecie to:

  • Jego fani – najczęściej deklarują docenianie go ze względu na: inteligencję, poczucie humoru, sarkazm, bezkompromisowość, kontrowersyjność, ekscentryczność, odwagę (prezentowanie ostrych opinii i skrajnych poglądów), błyskotliwość
  • Jego fanki (oczywiście grupa wyżej zawiera zarówno kobiety jak i mężczyzn, druga to przypadek szczególny) – kobiety wyznające miłość i/lub pociąg fizyczny, często (zwłaszcza na stronach bardziej oficjalnych) zwracające się wprost do prowadzącego, oferujące swe towarzystwo/rękę; co ciekawe, mężczyźni deklarujący sympatię dla Wojewódzkiego zawsze podkreślają swoją heteroseksualność
  • Krytykujący fani – osoby, które lubią prowadzącego, ale stwierdzają, że „tym razem przesadził” i wyznające, iż nie godzą się na przekraczanie pewnych granic
  • Antyfani – osoby ostro krytykujące Wojewódzkiego, głównie ze względu na: bezczelność, bezkompromisowość, brak kultury, bezpośredniość, wywyższanie się, brak inteligencji, błazenadę, lewicowe poglądy, zachowanie nieadekwatne do wieku; osoby krytykujące jego wygląd (głównie w odpowiedzi na zachwyty kobiet)

Często omawianym zagadnieniem jest autentyczność Wojewódzkiego, który wielokrotnie stwierdzał, iż prezentowana w mediach osoba jest jego wykreowanym wizerunkiem. (http://www.wykop.pl/link/234718/inna-strona-kuby-wojewodzkiego/­ytanie)

Co ciekawe, Wojewódzki, ceniony za inteligencję, jest przedmiotem zachwytu wielu osób mających rzucające się w oczy problemy z posługiwaniem się językiem polskim. Prowadzący jest również przedmiotem oskarżeń osób o poglądach skrajnoprawicowych, które oskarżają go o posiadanie żydowskiego pochodzenia (w ich oczach rzecz zdecydowanie negatywną).

Powody, dla których ludzie oglądają program „Kuba Wojewódzki” na podstawie wypowiedzi w Internecie kształtują się następująco:

– rozrywka: śmieszą ich żarty prowadzącego

– chęć poprawienia samooceny: lubią oglądać, jak zaproszeni goście, zwłaszcza ci, których uznają za mniej inteligentnych niż siebie, zostają „zjechani”

– chęć poprawienia samooceny: kontrast z osobą prowadzącego (w przypadku antyfanów)

– najciekawszą grupą są tutaj osoby, które nieustannie krytykują prowadzącego, jednocześnie nie rezygnując z oglądania kolejnych odcinków programu; jest to grupa przeciwników, będąca jednocześnie bardzo specyficznymi fanami tego talk show; istnieje wiele osób, które oglądają ten program (nie jest to zresztą przypadek odosobniony, często również oglądają od początku do końca film, który uważają za zdecydowanie niezdatny do oglądania itp.) po to, żeby potem napisać skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (przypadek znany autorce wpisu z zajęć na studiach dziennikarskich), np. dotyczącą tego, że Wojewódzki w swym programie pokazywał, jak zamordować kogoś długopisem, co jest wg nich niedopuszczalne i nie powinno być pokazywane na antenie polskiej telewizji

Interesująca jest również grupa wiekowa, do której należą odbiorcy – bardzo często są to osoby w wieku gimanzjalno-licealnym, a nawet młodsze:

http://www.sciaga.pl/tekst/29795-30-recenzja_i_ocena_programu_kuba_wojewodzki

Obecnie teoretyczne założenia gatunku, jakim jest talk show, opierają się na istotności charyzmy i talentu prowadzącego. Jest to cecha, którą można dosyć łatwo potwierdzić obserwując społeczne praktyki dotyczące programu „Kuba Wojewódzki”.


Czy to jest pastisz?

Dominique Chateau analizuje w swym tekście zjawisko zappingu. Rzecz dobrze znana każdemu posiadaczowi pilota.

Pilot

Pilot

…telewizyjengo, oczywiście.

 

Pilot właściwy

Pilot właściwy

Zapping mianowicie (niektórzy badacze wyróżniają pododmiany w zależności na to, co przełączamy, jak, kiedy…) jest to zjawisko potocznie znane jako „skakanie po kanałach”.

Zjawisko to najbardziej zaniepokoiło oczywiście reklamodawców – widzowie uciekali od przekazów przez nich przygotowywanych. Chateau pisze o różnych strategiach badawczych mających na celu uchwycenie zappingu; nie wspomina o tym,  że w skrajnych przypadkach wykorzystywano nawet czujniki termiczne, aby sprawdzić, czy naprawdę w pobliżu telewizora znajduje się człowiek. Niewątpliwie badanie owego zjawiska nastręcza wiele trudności metodologicznych. Jednym z dość skutecznych rozwiązań zastosowanych przez telewizję w celu uprzykrzenia życia widzów i zmuszenia ich do odbioru treści reklamowych jest nadawanie pasm tego typu w tym samym czasie na różnych kanałach. Chyba każdy telewidz pomyślał sobie chociaż raz „cholera, wszędzie te rekalmy”.

Uciekając przed reklamami widz telewizyjny trafił do Internetu. W pewnym sensie to zapping zaprowadził go do sieci. Ciekawe jest to, że zjawisko zappingu można zauważyć również w Internecie. Korzystamy z niego przecież w taki właśnie, fragmentaryzujący sposób – przełączamy już nie kanały, ale karty w przeglądarce. Naszym zdaniem jest to nawyk podobnego rodzaju. Niemożność skupienia się na jednym tekście jest według nas jedną z najbardziej charakterystycznych cech współczesnego życia.

A współczesne życie związane jest oczywiście z postmodernizmem, o którym pisze znany nam już z poprzednich wpisów John Fiske.

Opisuje on postmodernizm w kontekście współczesnej telewizji. Omawia wady i zalety teorii Baudrillarda (naszego ulubieńca od symulakrów).

Symulakr jako Wladimir Putin

Symulakr jako Wladimir Putin

Według badacza słynna teoria symulakrów sprawdza się tylko w przypadku posiadania odpowiednich środków materialnych – teoria Baudrillarda nie jest adekwatna w przypadku odbiorców z nizin społecznych.

Jednakowoż Fiske stwierdza w konkluzji, iż postmodernistyczne ujęcie nie jest bezużyteczne. Charakterystyczną cechą postmodernistycznej telewizji (czy w ogóle obrazu) jest rezygnacja z głębi, struktur poniżej doznania zmysłowego; najważniejszy jest wygląd. Stąd, według badacza, parodię w telewizji zastąpił pastisz. Jest on parodią bez wymiaru parodystycznego – neguje różnicę między oryginałem a jego parodystyczną reprodukcją.

Różnica między parodią i pastiszem nie jest jednak do końca zrozumiała i dlatego trochę trudności sprawiło nam wyszukanie odpowiednich przykładów. Często ciężko jest ustalić granicę pomiędzy tymi naśmiewczymi technikami. W rozumieniu Johna pastisz ma nie odnosić tak bezpośrednio do wyśmiewanego materiału, ale ma być do niego podobny; nie wiadomo właściwie, czy nie jest to po prostu powtórzenie znanych treści. Jeśli miałoby to być powtórzenie, to definicja ta staje się cokolwiek niejasna. Nie wiadomo z czego się śmiejemy, i czy w ogóle. W pewien sposób coś, co odwołuje się do całego schematu, parodiuje przecież równocześnie w pewnym stopniu konkretne przykłady ten schemat realizujące (i odwrotnie – parodia wyśmiewająca konkretny program wyśmiewa też ogólne cechy gatunku, ponieważ ów program, jako reprezentant gatunku, takie cechy posiada). Inni badacze (prof. Wikipedia) formułują różnicę między pastiszem a parodią w nieco prostszy sposób – parodia obśmiewa konkretny program, a pastisz odwołuje się do całego gatunku.

Przejście od parodii do pastiszu kojarzy nam się z historią serialu „Świat według Kiepskich”. Miał on być bezpośrednią (na co wskazuje tytuł) parodią amerykańskiego serialu „Świat według Bundych” (aczkolwiek można też zastanowić się nad tym, na ile zamiarem twórców była parodia, a na ile powtórzenie formatu). Przerodził się jednak w pastisz – odniesienia do konkretnego programu zostały rozmyte, „Kiepscy” stali się kolejnym serialem komediowym (a więc pastiszem – czymś, co parodiuje bez wymiaru parodystycznego).

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Acz nie do końca, ponieważ nadal będzie mowa o parodii i pastiszu w telewizji. Chciałybyśmy niniejszym omówić sprawę na kilku przykładach.

Pierwszym z nich będzie przywołany przed chwilą, poprzez cytat, Monty Python. Cofnijmy się do lat 70.

Latający Cyrk Monty Pythona

Latający Cyrk Monty Pythona

Program brytyjskich komików opiera się stricte na parodii telewizyjnych programów, a także samej telewizji.

Stałym elementem skeczy jest prezenter

wyśmiewany jest sposób prowadzenia dyskusji w studiu

programy

– „Szantaż”:

– parodia teleturnieju:

– parodia transmisji sportowej:

– parodia dyskusji w studiu i sondy ulicznej:

a nawet parodie przerywników

czy sposób funkcjonowania telewizji jako instytucji

Oprócz bardzo konkretnego naśmiewania się – z określonych prezenterów

(Alan Whicker)

i programów

(The Money Programme)

mamy więc do czynienia z szerszymi tematami. Czy jest to pastisz?

Nie można bowiem powiedzieć, aby skecze Monty Pythona nie miały wymiaru parodystycznego. Wydaje się, że działania komików pasują do definicji mówiącej, że pastisz to odniesienie do gatunku, jednakowoż Fiske chyba by się z taką klasyfikacją nie zgodził. Głębia jest obecna, różnica między oryginałem a reprodukcją niewątpliwie zauważalna.

Monty Python jest więc swego rodzaju pradziadkiem parodii telewizyjnej, ale nie krewnym pastiszu. Może bliżej będzie do niego nieco młodszej produkcji?

Trey Parker i Matt Stone równie chętnie śmieją się z telewizji. W wielu odcinkach pokazują niekompetencje dziennikarzy, żądzę sensacji, pustosłowie, okrucieństwo i głupotę telewizji. Jest stale obecna w życiu bohaterów, często negatywnie na nie wpływając.

Czasem South Park śmieje się z konkretnych przypadków – skandali telewizyjnych; aczkolwiek częściej ogólnie ze sposobu funkcjonowania tego medium. W jednym z odcinków bohaterowie prowadzą szkolną stację telewizyjną, która nie odnosi sukcesów, do momentu, aż zaczyna zajmować się tematami skandalicznymi i prowadzić programu w sensacyjny sposób – raczej jak show niż rzetelny program informacyjny. W telewizji liczy się rozrywka, a najchętniej oglądanym przez uczniów programem jest stacja emitująca obrazy uroczych psów w szerokim obiektywie.

Czy jest to pastisz? Chyba nie. Podobnie jak Monty Python, South Park nie traci wymiaru parodystycznego wyśmiewając szersze aspekty zjawisk. Szukajmy zatem dalej.

W szukaniu pomoże detektyw

W szukaniu pomoże detektyw

Ponieważ widzowie uciekli do Internetu, istotne w sposobie funkcjonowania telewizji stały się jej relacje z tym medium. Więź widać szczególnie w działalności użytkowników portalu YouTube. Najczęstszym działaniem parodystycznym jest wycinanie fragmentów programów telewizyjnych, które, wyrwane z kontekstu, nabierają dodatkowych właściwości rozśmieszających.

Ofiarą tego rodzaju procederu padają często seriale, zwłaszcza legednarne:

Są to parodie mimo iż działanie sprowadza się tylko do wycięcia i wstawienia w inny kontekst. A skoro mowa o „Pierwszej miłości” szczególnie ciekawym przypadkiem jest kariera zagraniczna tego serialu.

Irlandzka stacja RTÉ Two natchniona tym świetnym polskim serialem, postanowiła stworzyć jego parodię. Dzieło nazywa się Soupy Norman.

Zdubbingowano serial, który po przeróbce jest zabawną historią wiejskiej dziewczyny, która boi się groźnych autobusów z Dublina. Jest to ciekawe działanie, ponieważ jedna stacja telewizyjna parodiuje działalność drugiej (zastanawia nas, na ile legalne było wykorzystanie materiału serialowego). Czy jest to pastisz? W tym przypadku odpowiedź nie jest już taka prosta. Niektórzy widzowie mogą nie znać źródła parodii – wtedy Soupy Norman staje się wyśmianiem po prostu serialu jako takiego, albo osobnym programem komediowym. Wtedy zatarta zostałaby różnica między oryginałem a parodystyczną reprodukcją (czytelna tylko dla widzów zaznajomionych z polskim oryginałem).

Oczywiście serwis YouTube obfituje w parodie programów telewizyjnych wykonanych przez zwykłych widzów, również polegające na podkładaniu głosów, zabawach z montażem czy naśladowaniu. Czy praktyka zappingu ma wpływ na tą działalność? Mieszanie kontekstów stanowi przypuszczalnie inspirację do takich działań – bez wciągania się w fabułę serialu łatwiej dostrzec jego komiczny potencjał. Również postmodernistyczna praktyka zestawiania ze sobą różnych treści i wyszukiwania powiązań zdaje się przyczyniać dosyć znacząco do praktyki parodiowania przekazów telewizyjnych.

Innym przykładem obecności pastiszu w telewizji jest serial „Daleko od noszy”. Jest to komedia wykorzystująca formułę serialu medycznego, a więc – zgodnie z definicją rozróżniającą wyśmiewanie konkretnego przykładu od karykatury całego gatunku – jest to pastisz. Aczkolwiek nadal posiada wymiar parodystyczny – nie wydaje nam się,  żeby różnica między oryginałem a reprodukcja była w tym  przypadku zatarta. Lepszym, i chyba najlepszym przykładem pastiszu, o jaki rozchodzi się Fiskemu, jest serial „Doktor House”. Nie jest to w założeniu serial bezpośrednio parodiujący, nie jest komedią. Mimo wszystko w pewien sposób wyśmiewa formułę serialu medycznego – jest pastiszem, ponieważ działanie to nie ma wymiaru parodystycznego.

Warto jeszcze na koniec wspomnieć o przypadku odwrotnym niż wspomniane wyżej recepcja telewizji przez użytkowników Internetu. Internetowa publiczność wpływa również na działania telewizji. Przykładem jest tu stacja Polsat.

Kiedy kilka lat temu popularność internautów zdobył niezwyciężony Chuck Norris, stacja, znana z emitowania niskiego lotu filmów z jego udziałem, oraz niezapomnianego serialu „Strażnik Teksasu”

wykorzystała żarty o Norrisie w zapowiedziach tychże programów.

Polsat był również przedmiotem żartów z powodu emitowania co roku w święta Bożego Narodzenia filmów „Kevin sam w domu” i „Kevin sam w Nowym Jorku”. Kiedy ogłoszono, że filmy tym razem nie zostaną wyświetlone, internauci zaprotestowali. Zgodnie z ich życzeniem stacja nadała je. W ten sposób Polsat, śledząc działanie użytkowników internetu korzysta z parodii – wyśmiewanie przynosi mu popularność i zwiększa oglądalność jego programów.

W telewizji jest więc mnóstwo parodii, śmieją się z niej również Internauci. W postmodernistycznych czasach telewizja zamienia się w parodię samej siebie, niepostrzeżenie przechodząc do pastiszu swoich działań.


„Przepis na życie” ukryty w gadającej skrzynce

Sarah Kozloff przypomina nam, że podobnie jak nasi przodkowie, również i my – ludzie XXI wieku odczuwamy nieustanną potrzebę słuchania historii. Kiedyś pragnienie to zaspokajała postać gawędziarza – ludowego autorytetu, obecnie został on zastąpiony przez „gadającą skrzynkę” w pokoju. Zatem ciągła potrzeba słuchania historii nie znikła z naszego życia, a co więcej jest podtrzymywana przez różnorodną ofertę telewizyjną. Wbrew naszemu przekonaniu, że narracje znaleźć możemy jedynie w serialach, filmach telewizyjnych i kreskówkach, okazuje się, że zawarte są one także w reklamach, programach informacyjnych i wideoklipach, a nawet w konkursach i wydarzeniach prasowych. Należy zatem zauważyć, iż struktura narracyjna stanowi również szkielet dla form nienarracyjnych, a także definiuje to, co telewizja oferuje nam każdego dnia.

Podążając za myślą Kozloff można rozpisać narrację w następujący sposób:

 

Powyższy wykres będzie stanowił dla nas punkt wyjścia do analizy serialu telewizyjnego Przepis na życie”, który jest emitowany w telewizji TVN w niedziele o godzinie 21:25.

 

 

HISTORIA

Główną bohaterką opowiadanej historii jest Anka (w tej roli Magdalena Kumorek), która zdaje się prowadzić uporządkowane życie, jednak wystarczy jeden dzień, aby wszystko się zmieniło. Niczego nie przeczuwając, dowiaduje się, że po długoletnim małżeństwie jej mąż Andrzej (Piotr Adamczyk) postanawia odejść do innej kobiety (Maja Ostaszewska). Nie jest to jedyna przykra wiadomość dla bohaterki – tego samego dnia traci również pracę. Sytuacja osobista i zawodowa stanowią rdzeń historii, natomiast wszystkie wątki poboczne: młodzieńcze zakochanie córki Mani (Aleksandra Radwańska), swobodny styl życia matki (Dorota Kolak), liczne romanse przyjaciółki Poli (Edyta Olszówka) są „satelitami” (mają znaczenie drugorzędne wobec głównego wątku). Struktura ta wskazuje na wielowątkowość serialu, a także świadczy o zastosowaniu strategii proliferacji linii fabularnych. Dzięki wielowątkowości serialu uwaga widza zostaje rozproszona, tym samym wzmacniając jego zainteresowanie. W historii tej dominującą rolę pełnią relacje między postaciami – można wyróżnić następujące modele bohaterów:

Anka – główna pokrzywdzona – kobieta w trudnej sytuacji życiowej, której widz współczuje i kibicuje;

Mąż Andrzej – główny winowajca – z jednej strony sprawca nieszczęść Anki, jednak z powodu bycia „ciepłą bułą” nie wzbudza jednoznacznego potępienia ze strony widza, a raczej uczucie litości;

Przyjaciółka … – pomocnik i mobilizator – w nocy o północy na straży samopoczucia Anki – seks to jej główny cel życiowy, a mężczyzna mały szczegół w jego realizacji;

Kochanka – rywalka – druga połówka „ciepłej buły” w związku z czym nie wzbudza w widzu jednoznacznych, negatywnych emocji;

Matka Anki – „matka boska Kożuchowska” w ekstremalnym wydaniu – zdrowy rozsądek w wersji dojrzałej;

Córka Anki – współuczestniczka niedoli matki – wiek dojrzewania to trudny czas.

Kuchnia z charakterem ;)

Wymienione postacie egzystują w określonej scenografii (te 2 kategorie to tzw. „byty”). Poszczególne miejsca akcji oraz ich wystrój są raczej typowe i odpowiadają stereotypowym miejscom życia codziennego: mieszkanie (salon, kuchnia, jadalnia), biurowiec, kawiarnia, gabinet lekarski. Nie są one zindywidualizowane, jedynym miejscem, które może wysunąć się na plan pierwszy to kuchnia restauracji, w której rozpocznie pracę główna bohaterka. Scenografia stanowi jedynie tło dla przedstawianych wydarzeń. Jednak podczas oglądania serialu przeszkadzał nam fakt, iż standard mieszkania Anki nie jest adekwatny do jej sytuacji życiowej. Jeśli wywalili cię z pracy i w desperacji szukasz nowej, np. na stacji benzynowej, czy tego samego dnia idziesz i z doskoku kupujesz sobie wypasione łóżko? A jeszcze wcześniej wbiegasz do Almy (to ten droższy supermarket) i kupujesz parę produktów Krakowskiego Kredensu (to też nie jest tanie żarcie)? Pojawia się pewna sprzeczność, która zaburza proces identyfikacji z główna bohaterką.

Podstawowe pytanie pojawiające się wraz z pierwszym odcinkiem serialu dotyczy tego, jak Anka poradzi sobie z nową, trudną sytuacją życiową. Odkrywana wraz z kolejnymi odcinkami zagadka dotyczy (przynajmniej na początku serialu) sposobów, dzięki którym główna bohaterka stanie na nogi. Jest to płaszczyzna do wykreowania konkretnej wizji świata, w której nie liczy się „zaradność życiowa”, a przede wszystkim wsparcie najbliższych, poczucie humoru i dystans do siebie. Pomimo licznych trudności bohaterki, widz ma przeczucie, że wszystko dobrze się zakończy, a tym samym idea wiary w odzyskanie utraconego szczęścia okaże się prawdziwa.

 

DYSKURS

Jak wskazuje Kozloff „narracja jest aktem komunikacji: aby zaistniała narracja nie wystarczy sama historia, musi istnieć ten, kto ją odpowiada oraz odbiorca.” A zatem z poziomu opowiadanej historii przechodzimy do narratora – osoby opowiadającej, oraz widza – odbiorcy. Można wyróżnić 2 typy narratorów – usytuowanych poza historią, a także będących jej bezpośrednimi uczestnikami. W przypadku serialu „Przepis na życie” mamy wątpliwość co do obecności narratora, gdyż na początku każdego odcinka nie ma głosu z offu, który przypominałby zeszłotygodniowe perypetie. Aktorzy odgrywają swoje role, a więc historia wyraża się poprzez akcję, która nie jest w żaden sposób komentowana. Nieobecność narratora wynika z faktu, że pomimo wielowątkowości serialu, sceny prezentowane są w porządku chronologicznym.  Zrozumienie przez widza przebiegu historii możliwe jest dzięki perfekcyjnemu zastosowaniu montażu równoległego. Należy zaznaczyć, iż serial pozbawiony jest retrospekcji czy innych zabiegów mających na celu streszczenie wątków z wcześniejszych odcinków. Połączenie między historią a czasem trwania dyskursu może przybierać różne warianty zgodnie z teorią Gerarda Genette’a, który w zależności od stosunku ich trwania wyróżnił 5 wariantów. Serial „Przepis na życie” rozwija się poprzez prezentację serii zdjęć, zyskując wizualną różnorodność (Wariant 3 – Czas historii i czas dyskursu są jednakowe). Owa zgodność czasowa historii i dyskursu powoduje, że narrator staje się niewidoczny.

 

RAMÓWKA

Wszystkie programy telewizyjne składają się na jedną całość, jaką jest ramówka telewizyjna. Oczywistym jest, iż kolejność programów, a także godzina ich transmisji nie jest przypadkowa. W związku z rozwojem telewizji w Internecie widz może decydować, kiedy będzie oglądał dany program, a tym samym sam ustala skład „swojej” ramówki. Poza tym, sytuacja ta pozwala mu na uniknięcie oglądania licznych reklam, które stanowią nieodłączny element tradycyjnego odbioru telewizyjnego. Ponieważ my również śledzimy losy Anki poprzez telewizję internetową, nasze doświadczenie w tej kwestii będzie się różnić od osoby sprzed telewizora. Podczas internetowej retransmisji występują jedynie 2 przerwy reklamowe (trzydziestosekundowe) – jest to zwykle jedna reklama np. ptasiego mleczka. Na pasku czasowym znajdującym się u dołu ekranu, zaznaczone są momenty, w których pojawią się przerwy reklamowe, a zatem widz internetowy, w przeciwieństwie do telewizyjnego, nie jest zaskoczony momentem ich pojawienia się.

Na zakończenie chciałybyśmy rozpatrzyć kwestię, czy „Przepis na życie” należy zaliczyć do grupy seriali czy serii. Nie budzi naszej wątpliwości aspekt jednej, rozwijanej z odcinka na odcinek historii, a zatem mamy do czynienia z serialem, a nie serią, która byłaby zbiorem cyklicznie powtarzających się postaci i scenografii, ale z odmienną historią w obrębie każdego odcinka. W przypadku „Serialu na życie” jasnym jest, iż serial ten posiada swoje zakończenie – ilość jego odcinków jest ograniczona, a historia zmierza ku optymistycznemu finałowi.

Analiza serialu „Przepis na życie” potwierdziła tezy przedstawiane przez Kozloff, iż narracja to nie tylko opowiadana historia, ale również wszystkie te elementy, które składają się na dyskurs i ramówkę telewizyjną.

 


Świat jest trudny

Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że gatunek telewizyjny jest czymś łatwym do zdefiniowania, a przypadkowo spotkany na ulicy widz telewizyjny bez wcześniejszego przygotowania teoretycznego poprawnie przyporządkuje dany program do odpowiedniej kategorii gatunkowej. Przecież każdy wie, czym się quiz, soap opera czy sitcom. Czy aby na pewno? Dlaczego nie istnieje np. quiz opera, horror sitcom albo … ? Wydaje się, że obecnie funkcjonujące gatunki telewizyjne istnieją od zawsze i są czymś oczywistym.

Oczy szeroko otwarte - na wszelkie błędne analizy gatunkowe TV

Z błędu tego wyprowadza nas Jason Mittell, który w swoim tekście pt. „A cultural approach to television – genre theory” postuluje przeprowadzenie rewizji gatunków telewizyjnych, uważając, iż dotychczaso prowadzone badania często opierały się na teorii gatunków związanych z literaturą i filmem. Medium telewizji wymaga natomiast przyjęcia osobnych kategorii uwzględniających przemysł i odbiorców telewizyjnych. Do tej pory w tradycyjnych  badaniach nad gatunkiem traktowano go przede wszystkim jako komponent tekstu i odpowiednio kładziono nacisk na następujące aspekty:

– pytanie o definicję – sprawdzenie tekstu pod względem występowania danych elementów, które konstytuują istotę gatunku,

– pytanie o interpretację – odkrywanie dosłownych znaczeń gatunku i umieszczanie ich w obszarze szerszego kontekstu społecznego (różne teoretyczne orientacje – ideologiczna, strukturalna, psychoanalityczna, studia kulturowe),

– pytanie o historię – położenie nacisku na ewolucyjne zmiany gatunków.

Pomimo różnych metod badawczych, większość przykładów analiz gatunków opiera się na cechach, właściwościach tekstualnych – ‚tekstualist assumption’, odsyłając do opinii, iż gatunek jest nieodłączną własnością tekstu. Jason Mittell wskazuje, iż istnieje zasadnicza różnica między formułowaniem gatunku jako kategorii tekstualnej a traktowaniem go jako elementu tekstu. Poza tym autora zauważa, iż nie ma jasnych wyznaczników definicji – tekst ma dużo różnych składników, ale tylko niektóre są używane do definicji właściwości gatunku –  czasami jest brana pod uwagę akcja (crime shows), czasami  sceneria (western), innym razem reakcja odbiorców (comedy) albo formy narracji (mysteries).

Co zatem proponuje nam Jason Mittell?

Przede wszystkim gatunkowa analiza tekstu telewizyjnego miałaby się opierać na wyjściu poza sam tekst, jako że gatunki nie są jego wewnętrznym składnikiem, ale tworzone są poza nim. Praktyki kulturowe czy dyskurs kulturowy tworzy zbiory tekstów (tzw. discursive clusters). Zależnie od czasu i kontekstu, różne elementy będą decydować o przynależności tekstów do tej samej grupy.

Gatunki nie tworzą się więc w tekście, ale powstają z intertekstualnej relacji między wieloma tekstami, układając się w kategorie. Wobec tego, Mittell sugeruje nie tylko analizę w tekstu w szerszej perspektywie, ale wręcz powierzchownie, bez „wczytywania się”, jak robi się to w przypadku analizy innych tekstów medialnych. Przez analizę jednego tekstu w szerokim kontekście kulturowym, nakreślą się gatunkowe definicje, znaczenia i hierarchie. Odczytywanie gatunku metodą oddolną jest bardzo ciekawą propozycją teoretyka. Nasuwa nowe możliwości i świeże spojrzenie na określanie i odczytywanie gatunków telewizyjnych oraz wyeliminowanie błędów i niedopatrzeń, które mogły powstać w wyniku przyjmowania metod literaturoznawczych czy filmoznawczych. Chodzi tutaj nie o nakreślenie konkretnych definicji i kluczy interpretacyjnych, ale o zbadanie sposobów w jakie gatunki są definiowane, interpretowanie i oceniane przez kulturę. W tym momencie można by zarzucić Mittellowi, że doradza metodę analizy, która za każdym razem tworzy luźne kategorie i niestabilne byty, przez co ma pokazywać zmienność kultury, ale wcale nie daje konkretnego opisu pojedynczego tekstu, tylko rozpływa się w zdefiniowanie szerokiego kontekstu. Nie ma tu żadnej bazy pojęciowej czy teoretycznej do rzetelnych analiz gatunkowych. Jednakże, zarzut ten nasuwa się nam tak łatwo, z powodu naszego przyzwyczajenia do metod preferowanych przez filmoznawców, które z reguły bazują na definicjach. Właściwie uczeni jesteśmy zaczynać jakąkolwiek pracę tekstową od wyłożenia definicji wszystkich elementów, które będziemy omawiać lub wykorzystywać w dziele. Mittell tłumaczy dalej, że używając metody dyskursu, widzimy gatunek w postaci aktywnego procesu zmieniających się znaczeń. Mając to na względzie, można dopiero wtedy rzetelnie zanalizować tekst jako stabilną formę. Szkoda tylko, że autor nie podaje przykładu w jaki sposób ma się to odbyć, gdyż inaczej jest to trochę enigmatyczne.

Ciekawe aspekty tekstu Mittela Fragmenty niezrozumiałe
– zwrócenie uwagi na powierzchowność dotychczasowych definicji gatunków, ich szczególną zmienność przy jednoczesnej stabilności- uwzględnienie specyfiki medium telewizyjnego: aspekt produkcyjny, istotność kontekstu, odbiorcy

– relacje władzy wg Foucaulta jako istotny element badania funkcjonowania gatunków telewizyjnych w kulturze

– ważniejsza od teorii – definicji i interpretacji szukających głębokich znaczeń w samych gatunkach – jest praktyka społeczna

Jason Mittel proponuje sposób badania gatunków telewizyjnych, który zmusza badacza do wyjścia poza schematy, generalizacje i uproszczenia. Zamiast skupiać się na definiowaniu poszczególnych gatunków, co wg badacza jest zresztą raczej niemożliwe z uwagi na ich specyficzny charakter, należałoby więc szczegółowo analizować cały kontekst społeczny, który nie znajduje się w tym przypadku poza, ani nawet obok tekstu, ale jest jego integralnym elementem. Telewizja wymaga innych narzędzi badawczych niż kino czy literatura, które do tej pory służyły jako punkt odniesienia ze względu na już istniejące teorie gatunków. Mittel zamiast dawać klarowne recepty postuluje komplikację, bardziej uważny sposób rozpatrywania rzeczywistości, i to w jego tekście wydaje się najbardziej pociągające – wnikliwsze spojrzenie pomoże lepiej uchwycić złożoność tekstów telewizyjnych.

– nie do końca jasnym jest punkt trzeci w analizie Mittela, dotyczący dyskursywnego badania gatunków. Autor stwierdza, że gatunki nie mają wielu ukrytych znaczeń i formalnych struktur, w związku z czym należy badać je „na szerokość” zamiast „w głąb”; prawdopodobnie dotyczy to badania kontekstu jako integralnego aspektu samego tekstu, zamiast analizowania tekstu jako takiego pod względem tego, w jaki sposób realizuje strategię gatunkową. Jednak w związku z pewną tendencją badacza do powtarzania tych samych wniosków kilkakrotnie, wspomniany fragment budzi wątpliwości interpretacyjne.- Zasada nr 2 poprawnej analizy gatunkowej: utrzymywanie balansu między uszczegółowieniem a generalizacją podczas analizy tekstu. Dosyć niejasne jest to, jak poprzez skupienie się na szczególe (np. reprezentacja mniejszości narodowych w sitcomach) i odniesienie do szerszej praktyki kulturowej czy relacji władzy, wynieść tym sposobem ogólne systemy definiowania danego gatunku.

Do tych refleksji dodajmy, że wszelkie odpowiedzi można znaleźć zapewne na blogu autora, znajdującego się tu lub też skorzystanie z kontaktu, który można znaleźć tu i bezpośrednie zapytanie teoretyka o sprawy niejasne.


Intertekstualna przejażdżka z Ojcem Mateuszem

Intertekstualność jest to, jak sama nazwa wskazuje, relacja pomiędzy tekstami. Relacją takową pomiędzy tekstami telewizyjnymi zajmuje się John Fiske. Wyróżnia on dwa jej rodzaje:

  • intertekstualność horyzontalna

dotyczy ona relacji między tekstami telewizyjnymi, czyli takimi, które otaczają dany program w ramach tej samej stacji, takimi, które zawierają podobne elementy (np. ten sam aktor w podobnej roli), gatunków telewizyjnych oraz specyficznych sposobów prezentowania określonych idei/wątków/zjawisk (np. w serwisach informacyjnych „Katastrofa” to styl prezentowania wydarzeń takich jak trzęsienie ziemi, huragan, powódź, etc.)

  • intertekstualność wertykalna

dotyczy relacji tekstów zwanych przez Fiskego „drugimi”  – produkowanymi przez media oraz „trzecimi” – produkowanymi przez odbiorców, z tekstem pierwszym. Teksty drugie i trzecie dotyczą bezpośrednio tekstu pierwszego.

 


Przedstawimy powyższe rodzaje intertekstualności na przykładzie serialu „Ojciec Mateusz” emitowanego przez program pierwszy Telewizji Polskiej (my oglądałyśmy go w tej stacji, ale można to uczynić również za pośrednictwem TVP Polonia, TV Puls, Reliagia.tv i TVP HD). Serial jest prezentowany w czwartki o 20:25 i powtarzany w niedziele o 17:30. Jest oparty na formacie wykupionym od telewizji włoskiej (Rai Uno; Don Matteo).

  • Intertekstualność horyzontalna

    Przykład połączenia intertekstualności horyzontalnej - ten sam aktor w różnych rolach, jak w przypadku Mr. T - oraz wertykalnej - tekst "trzeci": obrazek stworzony przez odbiorcę.

– aktor/postać

Intertekstualność horyzontalna wg Fiskego przejawia się między innymi poprzez związek postaci odtwarzanych w

różnych programach przez tych samych aktorów. W przypadku Ojca Mateusza nie jest to intertekstualność tak widoczna i bezpośrednia jak w przykładzie przywołanym w tekście amerykańskiego badacza (Mr. T). Jednakowoż aktorzy grający w serialu są rozpoznawalni – ich twarze kojarzą się ogólnie z ideą serialu.

Główną rolę gra Artur Żmijewski. Jest on znany przede wszystkim jako chirurg Jakub Burski z serialu Na dobre i na złe.Aktor ów występował również w filmach kryminalnych oraz grał księdza w filmie Złodziej w sutannie (2008). Rolę najważniejszego policjanta, któremu pomaga ksiądz, podinspektora Oresta Możejko, gra Piotr Polk, również znany z Na dobre i na złe. Biskupa gra Sławomir Orzechowski występujący w Plebanii.

– gatunek

Gatunkowo Ojciec Mateusz jest serialem kryminalnym. Mamy do czynienia z intrygą, nastrój budowany jest poprzez muzykę. Głównym bohaterem jest „detektyw” prowadzący śledztwo na własną rękę, co irytuje policję, ale też jej pomaga (co jeszcze bardziej irytuje policję). Pojawiają się typowe wątki humorystyczne wprowadzone przez pomocnika głównego bohatera, w tym przypadku byłego przestępcę. Akcja dzieje się między innymi na komisariacie, pojawiają się sceny przesłuchiwania świadków. W obejrzanym przez nas odcinku (nr 59, „Kryminał”) pojawiły się dwie sceny przywołujące inne teksty tego typu: wzywana na przesłuchanie osoba po wyjaśnieniu policjanta, w jakiej sprawie ma być indagowana mówi „Nie rozumiem”; ksiądz Mateusz na prośbę ofiary reaguje typowym: „Jeśli mam pani pomóc, musi być pani ze mną całkowicie szczera”.

Serial ma również oczywiście cechy po prostu opery mydlanej: obserwujemy relacje między stałym zestawem bohaterów. Najbardziej podobny jest to innego serialu emitowanego przez TVP 1,  Plebania, który również dotyczy środowiska polskich księży na prowincji.

 

Przykład intertekstualności wertykalnej - nawiązanie do innego serialu - i horyzontalnej - tekst stworzony przez widza.

charakterystyczne przedstawianie pewnych idei

Telewizji przedstawia pewne sprawy w ramach określonych schematów; wiele z nich można odnaleźć również w serialach. W Ojcu Mateuszu zwróciły naszą uwagę:

* sposób przedstawiania przestępcy – łysy, o nieprzyjemnej aparycji, poruszający się w specyficzny sposób

* gospodyni domowa – przysadzista, energiczna, wygadana, nerwowa, krzątająca się

– ideologia

Fiske pisze też o tym, że intertekstualne relacje tekstu telewizyjnego dotyczą panującej ideologii. Programy odzwierciedlają ideologię, są podatne na zmiany zachodzące w społeczeństwie a także odczytania przeciwne do tych założonych przez producentów.

Ideologia seriali Ojciec Mateusz jest ideologią chrześcijańską i patriarchalną.

* ideologia chrześcijańska przejawia się w samej tematyce serialu: głównym bohaterem jest ksiądz, który cieszy się autorytetem wśród mieszkańców. Aktywnie walczy on ze złem – dobro jest więc przypisane ściśle stronie kościelnej. Przestępca jeśli nie zostaje nawrócony, to w każdym razie pokonany. Dobro (kościół) zawsze zwycięża. Promowane są wartości chrześcijańskie. Aby uczynić je nieco bardziej atrakcyjnymi tytułowy bohater jest dosyć nowoczesny: jest ekologiczny, ponieważ jeździ na rowerze; interesuje się światem przestępczym, utrzymuje ciepłe stosunki z mieszkańcami, żartuje, czyta książki niekoniecznie zalecane przez kościół, posługuje się młodzieżowym językiem (w oglądanym przez nas odcinku użył słowa „spoko”).

* ideologia patriarchalna przejawia się poprzez sposób prezentowania i dobór bohaterek kobiecych. Telewizja Polska jest zaskakująco odporna na wszelkie idee związane z feminizmem. W oglądanym przez nas odcinku pojawiły się tylko cztery kobiety (nie licząc statystów – kilka kobiet przechodziło ulicą). Wszystkie główne postaci grane są przez mężczyzn. Oczywiście kobieta nie może być księdzem ani biskupem, ale nawet jeśli jest policjantką, jej pozycja w hierarchii jest najniższa. Wszyscy policjanci prowadzący śledztwo, ujmujący przestępców, a nawet ci wykonujący prace biurowe to mężczyźni. Jedyna policjantka na komisariacie w serialowym Sandomierzu podaje kawę. Pozostałe trzy również nie wykazują się zbytnią aktywnością. Gospodyni domowa, jak wspomniano, jest typowa – kucharzy, plotkuje, krzyczy, jej gotowanie jest krytykowane przez mężczyzn („przynajmniej nie będę musiał jeść obiadu”), opatruje rany. Typowe jest to, że kobieta gotuje, ale nie jest to przygotowywanie posiłków na poziomie wykwintnego czy nawet dobrego kucharza, opatruje rany, ale nie mogłaby być ważnym lekarzem. Babcia, z którą ksiądz gra w warcaby, to przykład nie tylko seksizmu, ale nawet ageizmu – jest zniedołężniałą staruszką, która nie pamięta, jakim kolorem gra, i której ksiądz (młody mężczyzna) musi ustępować i dawać wygrywać. Ostatnia, czwarta postać żeńska, zdaje się być przykładem na to, że kobieta może w tym serialu pełnić istotną rolę. Jednak są to tylko pozory. Pisarka Ewelina Linde, grana przez Dorotę Segdę, jest kolejnym przykładem niższości kobiet względem mężczyzn: wprawdzie jest pisarką, ale jej książka opiera się na pomyśle skradzionym (jest plagiatorką). Dodatkowo jest oskarżona o przestępstwo, a w finale jest ofiarą, niezdolną do obrony – ratuje ją ksiądz. Jest na tyle bezmyślna, że nie zmieniła pseudonimu przestępcy, którego opisała w książce.

– intertekstualność wewnątrz stacji telewizyjnej

Ojciec Mateusz jest oczywiście zapowiadany wielokrotnie przez samą TVP1 jako hit, kulminacyjny punkt czwartkowego wieczoru. Można przypuszczać, iż aktorzy serialowi pojawiając się w innych programach tej stacji, nawiązują do postaci odtwarzanych w serialu.

  • Intertekstualność wertykalna

teksty „drugie”

czyli produkowane przez media, odnoszące się bezpośrednio do tekstu pierwszego.

Fiske zwraca uwagę na to, że teksty tego rodzaju często zacierają granice pomiędzy aktorami a granymi przez nich postaciami. Z takim przypadkiem mamy do czynienia, kiedy ogłoszony zostaje konkurs dotyczący Ojca Mateusza – „Do wygrania wejściówki na spotkanie z bohaterami serialu” <link>. Bohaterowie serialu istnieją przecież tylko w diegezie serialowej, spotkać można się co najwyżej z aktorami. (Niestety konkurs został odwołany).

Jak donosi Gazeta Wyborcza intertekstualność serialu dotyka również rzeczywistości sandomierskiej – właśnie w Sandomierzu toczy się akcja Ojca Mateusza. Sandomierska policja przyznaje nagrodę w ramach programu „Bądź jak Ojciec Mateusz”. Jest to 30-centymetrowa statuetka bohatera wręczana osobom, które pomogły policji.

W prasie pojawiają się regularnie zapowiedzi kolejnych odcinków seriali i ich opisy (w gazetach specjalistycznych, dotyczących telewizji).

Ostatnie artykuły, które pojawiły się w prasie i dotyczyły serialu to na przykład:

* „Ksiądz znowu walczy” – z Tele Tygodnia, o nowym sezonie serialu;

popularność serialu potwierdza jego zwycięstwo na tegorocznym rozdaniu Tele Kamer w kategorii Najlepszy serial cotygodniowy


*Gazeta Wyborcza Kielce opisuje związki Ojca Mateusza z miastem Sandomierz

 

* Wiele gazet plotkarskich umieszcza wywiady z aktorami (Arturem Żmijewskim, Michałem Pielą), wypowiadającymi się na temat granych przez siebie postaci i ich perypetii

Nie patrz w kamerę!

* Pojawiają się w prasie również zdjęcia takiego typu, o którym wspomina Fiske – aktorzy serialowi przedstawieni są na nich jako postaci serialowe, jednocześnie ich pozy zdradzają świadomość bycia fotografowanym, której nie mogłyby mieć serialowe postaci, co rodzi dezorientację w kwestii ich tożsamości – czy mamy do czynienia ze zdjęciem postaci, czy aktora.

  • teksty „trzecie”

Ten rodzaj tekstów dotyczy reakcji odbiorców. W przypadku Ojca Mateusza mamy do czynienia z różnymi typami odbiorców. Są fani serialu jako takiego – odczytujący jego bezpośredni przekaz. Są jego przeciwnicy – krytykujący go na różnych poziomach. Najciekawszą grupą będą jednak niewątpliwie osoby czerpiące satysfakcję z oglądania serialu z powodu odczytywania go wbrew intencjom twórców. Serial ów może bowiem dostarczyć rozrywki jeśli nie będzie traktowany poważnie.

– teksty produkowane przez fanów to przede wszystkim strona zwolenników serialu: http://www.ojciecmateusz.pl/; poniżej przedstawiamy przykładową opinię entuzjastki serialu:

Oglądałam parę odcinków oryginalnego włoskiego „don Mateo” serial jest nudny, dłużący się, jakiś niewyraźny. Polska wersja zdecydowanie lepsza, humor, wartka akcja i brak nudnego scenariusza. Myślę, że osoby ( oczywiście bez urazy), które wypowiadają się w większości na stanowacze  nie, nie doceniają Polskiej kinematografi i z góry zakładają, że jest to gniot, nieudana podróbka itp. A tak naprawdę, wiele amerykańskich seriali kryminalnych (które w większości osoby wyżej przytoczone wielbią, tak z zasady) są dużo gorsze. Tutaj, kiedy akcja jest minimalnie gorsza scenarzysta spokojnie nadrabia humorem i lekkością serialu. Gomma

– teksty tworzone przez przeciwników związane są z ideologią promowaną przez ten serial, np. tekst Jakuba Majmurka pt. Uciec z plebanii

– bardzo liczne są teksty parodiujące serial, świadczące o pewnej przyjemności odbiorczej – Ojciec Mateusz jest tekstem bardzo podatnym na równego rodzaju ośmieszające odczytania

Przykład tekstu parodystycznego
Przykład tekstu parodystycznego

Podsumowanie

Rekomendacje Ojca Mateusza – hotel wykorzystuje markę serialu dla celów promocyjnych

Intertekstualność serialu Ojciec Mateusz przejawia się więc na wielu polach. Aktorzy są przez widzów, zwłaszcza docelowych – gospodynie domowe – utożsamiani z postaciami serialowymi, traktują prezentowane tematy poważnie, odnoszą je do rzeczywistości. Postać tytułowa wkracza w życie realne – akcja sandomierskiej policji. Wydarzenia są prezentowane w specyficzny, telewizyjny sposób. Widz przyzwyczajony do uproszczeń nie zawiedzie się i tym razem. Wspierana jest dominująca ideologia tradycyjnie chrześcijańska, która jednakowoż jest poddawana zabiegom ośmieszającym (przez widzów odczytujących przekaz w sposób sprzeczny z założeniami producentów).  Produkowane są liczne teksty na zewnątrz serialu, ugruntowujące jego popularność oraz pomnażające możliwości jego odczytania. Jego gatunkowość sprawia, że posiada również relacje z innymi tekstami o podobnym charakterze.


Neośniadanie

Dzisiaj temat adekwatny do nazwy naszego blogaska – telewizja śniadaniowa, czyli z kawą.

Programy śniadaniowe

Czas choroby to najlepsza okazja na nadrobienie zaległości w telewizyjnej ofercie programowej. Usprawiedliwione pozostanie w łóżku pozwala na obcowanie z odbiornikiem telewizyjnym już od samego poranka. Wybór należy do Ciebie – czy rozpoczniesz dzień z „Kawą i herbatą” (TVP1)  już o 6.00 rano czy wolisz wciągać żółtko przy „Pytaniu na śniadanie” (TVP2)  albo „Dzień dobry TVN” od 8.30? Zdecydowanie nie zjesz śniadania z Polsatem, gdyż stacja ta oferuje odgrzewaną papkę seriali telewizyjnych. A zatem możesz wygodnie zająć miejsce na kanapie z kubkiem kawy, zdecydowanie nie przejmując się porannym strojem piżamowym.

Przyjmijmy, że wybierzesz „Dzień dobry TVN”. Program ten jest prowadzony przez różne pary prowadzących, które odpowiednio się wymieniają: od poniedziałku do piątku Dorota Wellman i Marcin Prokop oraz Jolanta Pieńkowska i Robert Kantereit, w weekendy – Magda Mołek i Andrzej Sołtysik oraz Kinga Rusin i Bartosz Węglarczyk. Dwie i pół godziny spędzone na oglądaniu telewizji śniadaniowej to istny rollercoaster tematyczny – informacje z kraju i świata, przegląd prasy, prognoza pogody, kącik kulinarny, plotki o życiu gwiazd, problemy zdrowotne, podróże, porady, diety i czego tylko dusza zapragnie. Pierwsze pytanie, które się nasuwa jest następujące: dla kogo stworzona jest ta karuzela tematyczna? Odpowiedź przychodzi bardzo szybko – kto rano siedzi w domu i ma czas żeby oglądać telewizję? Przede wszystkim osoby, które nie pracują, np. matki wychowujące dzieci, emerytki, renciści, osoby, które mają akurat wolne, bądź też te, które akurat zachorowały. Jednak na pierwszy rzut oka wydaje się, że poruszane tematy zdecydowanie dotyczą kobiet – gotowanie, wychowywanie dzieci, diety, bycie atrakcyjną, choroby.  Należy jednak zaznaczyć, że blok tematyczny w środku tygodnia różni się od tego weekendowego, który trochę odchodzi od spraw przyziemnych na rzecz tematyki przyjemniejszej, jak np. podróże, które mogą zainteresować szersze grono odbiorców.

Na samym początku przyjęliśmy, że zasiadłeś/aś na kanapie, ale wcale nie przeszkadza ci to w wędrowaniu razem ze śniadaniowymi gośćmi po różnych częściach mieszkania – studio programów telewizyjnych jest tak zbudowane, aby miło kojarzyło nam się z naszym własnym domem. Kuchnia, duży stół z krzesłami niczym jadalnia, sofa i fotele jakby salon, kącik z manekinami, lustrem i ubraniami to już prawie garderoba. Zawiódł by się ten, kto oczekiwałby łazienki, która jeszcze nie doczekała się miejsca w programie śniadaniowym. Ważną atrakcją, którą często podkreślają producenci jest fakt, iż programy śniadaniowe nagrywane są na żywo. Zatem jesteś świadkiem wszystkich wpadek prowadzących, problemów technicznych i innych niespodzianek. Jeśli coś zostało powiedziane na antenie, nie może być już cofnięte – tym sposobem cały świat usłyszał jak Magda Mołek pomyłkowo powiedziała, że mąż Dody – Negral umarł albo jak Ola Kwaśniewska przy okazji przedstawiania swojego reportażu, ze łzami w oczach broniła swojego taty – prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, posądzonego o uzależnienie od alkoholu, za co została zwolniona ze stacji.

Neotelewizja

Programy śniadaniowe są doskonałym przykładem na to, jaką drogę przeszła telewizja – powołując się na terminologię przywoływaną przez Francesco Casetti i Rogera Odina- od plaeo- do neo-telewizji. Jak wskazują autorzy, paleo-telewizja to przede wszystkim rodzaj „instytucji”, której podstawą była „pedagogiczna umowa komunikacyjna”. Chodziło przede wszystkim o sztywną ramówkę programową, w której o konkretnie wyznaczonych godzinach nadawane były programy z odpowiednich bloków tematycznych, co tydzień pokazywane o tej samej porze. Widz mógł łatwo odróżnić blok filmowy od sportowego czy też informacyjnego. Zdecydowana zmiana zaszła w neo-telewizji (do której zaliczamy programy śniadaniowe), kiedy to pedagogiczny model komunikacji został zastąpiony aktywną rolą widza. Casetti i Odin wskazują, że przypisane zostały widzowi 3 role: mocodawcy w tzw. programach na życzenie; uczestnika w teleturniejach oraz gościa zaproszonego do dyskusji politycznej. Widz przestaje być biernym odbiorcą telewizji – dochodzi do tzw. „wspólnego biesiadowania”. Oglądający zostaje zaangażowany w przedstawiane mu programy telewizyjne, traktuje się go tak jakby przebywał w studio, a najważniejszym poruszanym tematem jest życie codzienne.

„Dzień dobry TVN” ukazuje również inną cechę neo-telewizji – rozmycie ramówki oraz liczne wstawki. Program śniadaniowy to dwie i pół godziny masy tematycznej, w której z jednej strony występują stałe punkty programu, jak np.: serwis informacyjny, porady doktora Piotra, Show biz, ale z drugiej tworzą one nieprzerwany strumień, w którym trudno cokolwiek wyodrębnić. Poza tym uwagę widza przyciągają liczne wstawki, zapowiedzi, co będzie za chwilę, pasek z rozpiską poruszanych tematów, adresy stron internetowych, numerów telefonów itd. Wszystkie te środki sprawiają, że widz nie tylko ogląda program, ale przede wszystkim jest bombardowany dużą ilością informacji, które mają pobudzić jego aktywność. Zatem odchodzi się od rozumienia telewizji w kategoriach ‚umowy’ na rzecz kategorii ‚kontaktu’.

Cechy neotelewizji w dzisiejszym poranku tvn 

Dzisiejszy program, a więc weekendowy, w dużej części poświęcony był kulturze, a konkretnie filmowi. Nie oznacza to jednakże, że zmieniła się jego charakterystyka – nie stał się przez to programem kulturalnym. Zachowane zostały cechy, które wg Casettiego i Odina sytuują „Dzień dobry TVN” w gronie programów neotelewizyjnych. Przyjrzyjmy się tym cechom, oraz sprawdźmy, czy i jeśli tak, to jak zostały zawarte w dzisiejszym programie porannym

  • namawianie widza do wyrażenia własnej opinii – jest decydentem, uczestnikiem, sędzią, opiniodawcą

Ten element nie był zbyt widoczny w programie. Oczywiście prezenterzy zwracają się do widzów bezpośrednio, per „państwo”, przy czym było to ciekawe połączenie osoby trzeciej liczby mnogiej („państwo”, więc „oni”, tak jak „pan” – „on”) z czasownikami odmienianymi według wzoru dla pierwszej osoby tejże liczby („państwo macie/wiecie/widzicie” etc. zamiast „państwo mają/wiedzą/widzą”; to tak, jakby powiedzieć „pan masz/wiesz/widzisz” zamiast „pan ma/wie/widzi”).  Nie było wspomnianych przez badaczy „minitelów”; jedynym interaktywnym elementem, którego efektów jednak nie widzieliśmy na ekranie, był czat z aktorką serialową, do uczestnictwa w którym zachęcano poprzez komunikat pojawiający się na pasku u dołu ekranu.

  • wspólne biesiadowanie, goście

Gości w studiu programowym było czternaścioro. Zawsze pojawiali się co najmniej w parze, nie licząc pani zaproszonej do kuchni, gdzie jej towarzyszem był jedynie kucharz stale pojawiający się w programie. Goście zapraszani byli do studia-domu (o scenografii za chwilę), oprócz kuchni była to pseudojadalnia oraz pseudosalon, do którego przeniesiono się o godzinie 9:34. Na stołach wprawdzie znajdowały się odpowiednie rekwizyty – na stole jadalnym, wprawdzie nie śniadanie, ale filiżanki sugerujące kawę i tace ciasteczek oraz jabłka, na stoliku w salonie apetyczne pomarańcze, na obydwóch szklanki (lub wysokie kieliszki) z wodą – jednak nikt nie spożywał zgromadzonych dóbr, a przynajmniej nie został na tej czynności przyłapany przez operatora kamery. Była to więc raczej sugestia biesiadowania. Nawet w kuchni, gdzie przyrządzano wykwintne potrawy – tatar ze strusia i gęsie wątróbki – nie pokazano aktu konsumpcji. Za to wiele o nim mówiono. Nie można jednak uznać owych potraw za śniadaniowe, dopiero na końcu programu, w ostatnim fragmencie kuchennym, zaprezentowano potrawę adekwatną do pory dnia. Gościem w studiu był też nauczyciel z Tarnowskich Gór, który wraz z uczniami przebywa obecnie w Tokio – w związku z trzęsieniem ziemi, które jest obecnie informacyjnym tematem numer jeden, nawiązano z nim połączenie telefoniczne. W przeciwieństwie do pozostałych gości, nie był on specjalistą w konkretnej, omawianej dziedzinie ani osobą sławną, dlatego w pewnym sensie można go uznać za przedstawiciela przeciętnych widzów goszczącego w programie.

  • powtórzenie codziennej gadaniny, problemy codzienne jako najważniejszy temat

Ponieważ dzisiejszy poranek był porankiem niedzielnym, tematyka programu była nieco bardziej wykwintna, jak na szarą codzienność przynajmniej. Nie mieliśmy do czynienia z problemami praktycznymi (za wyjątkiem kuchni, acz, jak wspomniano, nie była to kuchnia codzienna, przynajmniej dla przeciętnego odbiorcy). Skupiono się na wydarzeniach kulturalnych – na początek był to festiwal filmowy Off Camera i porady, jak amatorsko kręcić filmy; później plotki z życia gwiazd – wywiad z aktorką Emily Blunt i komentarz na temat operacji Johna Malkovicha w Polsce; akcja artystów  przeciwko dopalaczom; premiera polskiej komedii i przygotowania jednej z aktorek do owej premiery; kontrowersje (rzekomo „ogólnopolskie” a przynajmniej „poruszające pół Polski”) w związku z zachowaniem postaci w jednym z seriali i problem utożsamiania postaci z odtwarzającą ją aktorką; wspomnienia o reżyserze Krzysztofie Kieślowskim w piętnastą rocznicę jego śmierci. Do tego serwis informacyjny i to, co zawsze cieszy się największą oglądalnością, czyli prognoza pogody. Wymieszanie tematów znaczne, widać było je w króciutkim serwisie informacyjnym, gdzie tragedie przeplatały się z plotkami. Tematy kulturalne poruszane były w sposób powierzchowny, co, zgodnie z opisem Casettiego i Odina, odpowiadało codziennej ludzkiej paplaninie – widz z jednej strony jest rzekomo koneserem kina Kieślowskiego, z drugiej przeżywa romans w tvnowskim serialu, myląc jego fabułę z rzeczywistością. Chce kręcić amatorskie filmy cyfrową kamerą w jak najlepszy sposób i ekscytuje się obecnością chodzącego o kulach po Warszawie Johna Malkovicha, jednocześnie umierając z ciekawości, co założy na siebie debiutująca aktorka w dniu premiery. No i współczuje Japończykom. Najambitniejszy temat poruszany w programie to zdecydowanie rocznica śmierci polskiego reżysera, przy czym tym, na czym skupili się prezenterzy i obecni w studiu aktorzy (Artur Barciś i  Piotr Machalica) był raczej charakter i zachowanie Kieślowskiego, a więc raczej aspekt plotkarski niż kulturalny.

  • odzwierciedlenie rytmu dnia codziennego: rano kawa i zakupy

W niedzielny poranek kawa na stole jest obecna (ale nie pita, o czym było wyżej). Zakupy pojawiły się w programie tylko w postaci emitowanych reklam, jak zawsze zachęcających do konsumpcji i nabywania. Z innych porannych czynności wymienić można chyba jedynie chęć bycia od początku na bieżąco, usłyszenia najnowszych plotek.

  • scenografia z dnia codziennego, wizyty w domach

Jak wspomniano we wstępie, studio programu śniadaniowego zbudowane jest tak, aby przypominało dom po drugiej stronie ekranu. W tvnowskim jest więc kuchnia – tutaj zbudowana z drewnianej lady obficie zawalonej wszelkiego rodzaju produktami, w tle widoczna jest lodówka oraz półki; jest jadalnia – duży stół otoczony krzesłami, w tle wielkie okna i widok z góry na miasto; i salon, gdzie stolik jest węższy i niższy, nieco bardziej ubogo zastawiony. Gdzieś w oddali półki zastawione jakimiś bliżej niezidentyfikowanymi przedmiotami sugerują wnętrze mieszkalne razem z roślinami doniczkowymi. Najciekawszym elementem jest jednak telewizor, a nawet dwa telewizory, znajdujące się w przestrzeni jadalnianej i salonowej. Widz ma niewątpliwie w swym mieszkaniu odbiornik, i równie niewątpliwie jest to fakt istotny z punktu widzenia nadawcy. Dlatego również prezenterzy, gospodarze programu i domownicy studia, mają swój telewizor, wiszący w centralnym punkcie. Wyświetlane jest na nim logo programu, bywa też często używany do przejść pomiędzy poszczególnymi składnikami programu. Na ekranie naszego telewizora pojawia się ekran telewizora posiadanego przez prezenterów programu, w którym dopiero pojawia się prognoza pogody, serwis informacyjny albo wywiad z gwiazdą. Wzmacnia to na pewno wrażenie bycia w domu. Ekrany znajdują się również w studiu, z którego nadawany jest serwis informacyjny – są dwa, wyświetlające logo programu „Dzień dobry TVN”, aczkolwiek są to najprawdopodobniej już nie ekrany telewizyjne, a komputerowe. Wizyt w rzeczywistych domach w programie nie było.

  • codzienne tematy

Jak wspomniano wyżej, w dzisiejszym programie były to plotki z życia ludzi znanych, głównie z filmu i telewizji, informacje dotyczące aktualnych wydarzeń (głównie trzęsienia ziemi w Japonii), oraz gotowanie.

  • seks i pieniądze

Poruszanie tej tematyki jest wg Casettiego i Odina symptomatyczne dla neotelewizji, zwłaszcza tematy dotyczące seksualności poruszane ze swobodą. W dzisiejszym porannym programie tvnu już na początku pojawiła się scena łóżkowa – w minisegmencie dotyczącym amatorskiego kręcenia filmów mieliśmy króciutką scenkę całującej się pary. Później temat nie wrócił już w tak bezpośrednim ujęciu. Ale nawiązywała do niego np. rozmowa z aktorką serialu – postać przez nią grana zakochała się w mężczyźnie, będąc w związku małżeńskim z innym; komentowano sytuację w kontekście aktu rozbijania rodziny i odpowiedzialności za posiadane przez kobietę dziecko. Pieniądze nie pojawiały się bezpośrednio, aczkolwiek byliśmy epatowani reklamami – przerwy reklamowe trwały średnio całe pięć-sześć minut, było ich cztery, dodatkowo prawie każdy z minisegmentów miał swojego sponsora, który musiał zostać wspomniany przed i po sponsorowanym elemencie. Poruszane tematy zahaczały również o konsumpcję, i to konsumpcję na wysokim poziomie, na którą zapewne przeciętny odbiorca nie może sobie pozwolić – John Malkovich podejmował decyzje dotyczące operacji kolana, decydując pomiędzy najlepszymi specjalistami, polska aktorka szyła sobie kreację na premierę u ulubionej stylistki, a w kuchni przygotowywano mięso strusia.

  • familiarność, bezpośredniość, nieskrępowanie

Forma językowa neotelewizji, jak piszą Casetti i Odin, związana jest ze zbliżeniem języka mediów do mowy potocznej. Prezenterzy tvnu chcą mówić bezpośrednio do widzów, a jednocześnie pragnęliby zachować jednak resztki elegancji, co skutkuje wspomnianą wyżej formą à la „proszę pana chodź tu” – „państwo siedzicie przed telewizorami (…) zapraszam na spacer po sopockim molo”. Rozmawiają ze swoimi gośćmi swobodnie, rzucając frazy w takie jak: „ja lubię po polskiemu, na przykład schabowe” (to akurat pani gość, ale zwrot przejęła z pytania prowadzącego),  „co byś powiedziała takiemu dzieciakowi?”, „mam wrażenie, że rozmawiamy o geniuszu” (o Kieślowskim), „mamy tutaj dużo gąb do wyżywienia”. Spośród gości w nieoficjalnej mowie celował zwłaszcza jąkający się Czesław Mozil wraz z liderem zespołu Lao Che udzielający wywiadu transmitowanego z Krakowa: „powiedziałem… bo to było trudno… nie zauważyć… ale ale… ale taki gówniarz”. Bezpośredniość i brak skrępowania był także widoczny w rozmowie ze znajomym Johna Malkovicha, dystrybutorem filmowym, który, jak zwierzyli się prezenterzy, pomaga stacji: „Jacek, ułatwisz nam kontakt z Johnem”.

  • zapowiedź następnych programów

Zapowiedzi były elementem bardzo często się powtarzającym. Były to zapowiedzi za równo tego, co „za chwilę w naszym programie” jak i ramówki tvnu, zwłaszcza programów nadawanych około godziny 20:00. Zapowiedzi pojawiały się o godzinach: 8:36, 8:55, 9:02, 9:06, 9:13,9:21, 9:24, 9:42, 9:48, 9:55, 10:03, 10:18, 10:24. Były one elementem łączącym poszczególne minisegmenty, spajającym wstawki, pojawiały się zawsze przed i po reklamach; składały się z szybkiego montażu fragmentów zapowiadanych materiałów komentowanych przez narratora z offu, ale miały również inne formy – np. pokazania gości czekających na swoją kolej w garderobie; jedną ze wstawek był wywiad ze zwycięzcą programu typu „talent-show” na Ukrainie, którego polską edycję można obejrzeć dziś wieczorem w tvn. Również goście często byli powiązani z innymi programami stacji – np. wspomniany Czesław Mozil przedstawiany był jako juror rzeczonego programu „talent-show”, a serial, którego aktorka i postać były bohaterkami rozmowy najczęściej zapowiadanej jako atrakcja, która „pojawi się już wkrótce” to oczywiście serial wyświetlany w tvn. Wszystko to miało na celu stworzenie spójnego obrazu stacji, na zasadzie „to wszystko u nas” oglądając tvn cały czas, sugerowano, widz może być na bieżąco ze wszystkimi fascynującymi go plotkami. Stacja nie tylko przedstawia pewne treści, ale potem omawia je jako główne wydarzenie dnia (przypadek serialu) tworząc specyficzny metatekst, który sprawia, że rzeczywistość telewizyjna stapia się z życiem codziennym, jest przedmiotem plotek omawianych w telewizji. Wystarczy jeszcze przypomnieć sobie ekran telewizora w ekranie telewizora i na język ciśnie się nazwisko Baudrillard…

Ale teraz mówimy o Casettim i Odinie, więc wracając do cech neotelewizji:

  • odbiorcą jest cała rodzina

Niewątpliwie w niedzielnym programie zabrakło nieco porad życiowych, ale tematyka przedstawiona dziś rzeczywiście mogłaby być odebrana zarówno przez rodziców, jak i np. dorastające dzieci. Dobór reklam sugeruje również odbiorcę rodzinnego: samochody familijne, pieluchy, słodycze dla dzieci, ubezpieczenia, kredyty, kawa reklamowana jako relaks po ciężkim dniu, środki czystości.

  • program-omnibus złożony z minisegmentów, wstawki

„Dzień Dobry TVN” ma zdecydowanie taką budowę. Minisegmenty (odrębne całości lub minisegmenty z wstawkami) z których się składał to:

– prognoza pogody: transmitowana z Sopotu, przedstawiał ją prezenter tam się znajdujący, na początku programu, o 9:29 i 10:35;

– rozmowy w studiu: *o festiwalu filmowym (8:35) (wstawka: „filmOFFka” 0 amatorskim kręceniu filmów, rozmowa ze scenografem i operatorem); *o Johnie Malkovichu (9:06) (rozmowa z lekarzem i znajomym); *telefoniczna z nauczycielem w Japonii (9:26);  *o dopalaczach z trzema osobami (9:34); *o kreacji na premierę (10:05) (wstawka: prezentacja aktorki rozważającej wraz ze stylistką dobór kreacji; rozmowa w studiu z aktorką i stylistką); *o myleniu serialu z rzeczywistością (10:25) (aktorka i psycholog); *wspominienie o Kieślowskim (10:37)(wstawka: montaż filmów Kieślowskiego, wywiadów z nim, wspomnień jego znajomych; zdjęcia z filmów pojawiają się także w trakcie rozmowy w studiu z Arturem Barcisiem i Piotrem Machalicą)

– kuchnia: gość i kucharz przygotowują potrawy, przepisy pojawiają się w formie plansz, odwiedzają ich prezenterzy (8:57,9:30, 10:17)

– wywiady: *z Emily Blunt, *z Czesławem i Spiętym, *ze zwycięzcą ukraińskiej edycji programu „X-Factor”

– serwis informacyjny (9:05, 10:00)

– występ muzyczny, niezapowiedziany, niepodpisany, młody chłopiec i zespół tanetczny

Prognoza pogody trwała około trzech-czterech minut, podobnie fragmenty dotyczące gotowania, wywiady oraz (nawet nieco krótszy) serwis informacyjny; co ciekawe, jest to niemal o połowę krócej niż przerwy reklamowe w trakcie trwania programu. Rozmowy w studiu trwały średnio około sześć do ośmiu minut, przy czym najdłuższa, ostatnia, o Kieślowskim, trwała minut dziesięć i skończyła się wraz z całym programem.

Wstawkami były również oczywiście plansze reklamowe, reklamy sponsorów oraz planszowe nagłówki poszczególnych części (choć nie wszystkie miały takowe).

  • szybki montaż

Podczas rozmów w studiu montaż był klasyczny dla rozmowy – naprzemiennie pokazywano pytających i odpowiadających, przeplatając te ujęcia widokiem całego studia (tzn. fragmentu, w którym aktualnie toczyła się rozmowa). Zapowiedzi i materiały zmontowane były dynamicznie, zwłaszcza w momentach, kiedy nie wypowiadały się postaci na ekranie, ale komentował narrator z offu.

 

Podsumowanie

Wszystko to, jak dowodzą badacze, służy manipulacji widzem. Prezentując nam wnętrze symulujące nasz własny dom, jako centralny obiekt tvn prezentuje w nim telewizor. Ma to nam zasugerować, że przedmiot ów pełni najważniejszą rolę w naszym mieszkaniu. Tworząc metateksty dotyczące produkowanych przez siebie treści stacja usiłuje wmówić nam, że tak naprawdę najważniejsze, najbardziej interesujące dla nas wydarzenia toczą się na ekranie owego telewizora, oczywiście tylko jeśli włączony jest odpowiedni (ich) program. Wreszcie tworząc strumień (vide monseniour Raymond Williams z poprzedniego wpisu) pragnie przykuć nas na stałe do ekranu wspomnianego przedmiotu, za pomocą ciągłych zachęt „już za chwilę”, „a po przerwie”, „jeszcze dziś wieczorem”, zaraz zajmiemy się tym tematem, musisz poczekać tylko moment, gość naszego programu wystąpi zaraz w następnym, a teraz opowiemy ci, jaki ten program jest fascynujący, jaki ten serial wciągający, jak wszyscy go oglądają (cała Polska zelektryzowana jest romansem bohaterki!), więc ty też musisz, wszyscy są ciekawi, co się stanie i kogo wybierze Marta, a już wieczorem możesz się przekonać jak wygląda nasza edycja ukraińskiego programu, z którego zwycięzcą rozmawialiśmy… Nasze codzienne życie według telewizji jest życiem nierozerwalnie związanym właśnie z nią. Manipulacja programów śniadaniowych jest wyższym poziomem wredoty – nie tylko towarzyszy nam od początku dnia, ale sugeruje, że to właśnie jest najnaturalniejszy porządek rzeczy, że towarzysząc nam zdaje relacje z tego, jak nam towarzyszy… Tvn jest hiperrealny sugerując, że to, co tworzy, jest rzeczywistością i zapraszając nas do podziwiania tej kreacji przez tunel wzajemnie pokazujących się ekranów telewizyjnych.

Warto również zwrócić uwagę na brak programu „Do Widzenia, TVN”. Z tvnem się nie żegna, telewizja to życie.

Zakończenie

„Ciekawym” przykładem jest program, który również można obejrzeć w TVN i który jest rodzajem kontynuacji albo też powieleniem „Dzień dobry TVN” – „Między kuchnią a salonem” (14.55) – wszystkie środki, które są wykorzystane w paśmie porannym, następnie są powtórzone w paśmie popołudniowym. Poruszane tematy są bardzo zbliżone do tych porannych- gotowanie, moda, życie towarzyskie, zdrowie. Jak można dowiedzieć się z opisu programu jest to „talk-show informacyjno-poradnikowy, kierowany zarówno do widzów wracających do domu po dniu spędzonym w pracy, jak i do tych, skupionych na domowych aktywnościach: prowadzenie gospodarstwa domowego i wychowanie dzieci.” Zatem jeśli do tej pory byłeś w pracy i nie miałeś szansy obejrzeć bloku porannego, nic straconego albowiem będziesz mógł nadrobić zaległości po południu. A jeśli jesteś matką siedzącą w domu z dziećmi, też nie ma powodu do zmartwień, gdyż będziesz mogła się upewnić, co do wszystkich przepisów i chorób, na jakie narażone jest twoje dziecko. Nasuwa się jedno pytanie- co mają zrobić Ci, którzy przychodzą z pracy o 19.00? Myślę, że już w najbliższej przyszłości doczekamy się programu pt. „Między sypialnią a łazienką”, który stanie się opcją dla tych, którzy pracują zdecydowanie dłużej.  Tym sposobem również łazienka doczeka się godnej pozycji w bloku programowym.